Czy da się połączyć wielkie muzyczne emocje dorastającego nastolatka, potrzeby sześcioletniego brzdąca i logistykę ekspresowego wyjazdu, z którego rano trzeba wracać prosto do pracy? Brzmi jak misja survivalowa, ale ostatnio rzuciliśmy wyzwanie zegarkowi i ruszyliśmy do Krakowa. Powód? Mój starszy syn (rocznik 2014) oświadczył, że jego absolutnym marzeniem jest koncert Taco Hemingwaya w krakowskiej Tauron Arenie. Jako że młodszy (rocznik 2018) też bardzo chciał jechać, spakowaliśmy ekipę w samochód i ruszyliśmy w trasę na genialny, niedzielny intensywny dzień.
To był dosłownie błyskawiczny, jednodniowy strzał. W niedzielę rano przyjechaliśmy do Krakowa, zrealizowaliśmy pełen plan, wieczorem zameldowaliśmy się na koncercie, a po przespanej nocy w poniedziałek bladym świtem ruszyliśmy w drogę powrotną do Zielonej Góry, żeby prosto z samochodu wskoczyć w wir codziennych obowiązków i pracy. Jeśli zastanawiacie się, jak ogarnąć taką logistyczną układankę wokół dużej imprezy masowej i sprawić, by zarówno 11-latek, jak i 8-latek byli zachwyceni – łapcie nasz gotowy przepis!
Klimat Krakowa w wersji „Arena” – idealny dla rodzinnego miksu wiekowego
Kraków większości z nas kojarzy się z leniwym spacerem wokół Sukiennic i tłumami na Rynku. My tym razem całkowicie odpuściliśmy ścisłe, turystyczne centrum i przenieśliśmy się w okolice Parku Lotników Polskich oraz dzielnicy Czyżyny. To świetna, zielona i przestrzenna odsłona miasta, która w dni dużych wydarzeń tętni niesamowitą, nowoczesną energią.
Okolice Tauron Areny są fantastycznie przystosowane dla rodzin z dziećmi w różnym wieku. Otaczający halę gigantyczny park pozwala młodszym dzieciakom na swobodne wybieganie się, a nastolatkom daje przestrzeń na złapanie festiwalowego klimatu. Co najważniejsze dla rodzicielskiego świętego spokoju – infrastruktura jest tu nowoczesna, szeroka i bardzo bezpieczna, co przy opuszczaniu hali w wielotysięcznym tłumie ma ogromne znaczenie.
Gotowy plan na 1 intensywny dzień z dziećmi i nastolatkiem
Nasz niedzielny grafik był napięty, ale ułożony tak, by płynnie przechodzić z jednej atrakcji do drugiej bez konieczności ciągłego przestawiania samochodu.
Niedzielny plan blokowy:
- Rano: Rozgrzewka dla umysłu w Ogrodzie Doświadczeń im. Stanisława LemaZaczynamy na świeżym powietrzu, w Parku Lotników Polskich, tuż obok Areny. Ogród Doświadczeń to interaktywny park sensoryczny, gdzie fizyki dotyka się dosłownie rękami. Mój 11-latek zafascynował się magnetycznymi rezonansami i złudzeniami optycznymi (idealne tło pod zdjęcia dla nastolatków), a młodszy syn biegał od instalacji do instalacji, testując gigantyczne kalejdoskopy i tarcze sensoryczne. To bezpieczna, mądra zabawa, na którą warto przeznaczyć około 2–3 godziny.
- Południe: Rodzinny obiad i ładowanie bateriiPo intensywnym bieganiu po parku pora na porządny posiłek, który da chłopakom siłę na pełen emocji wieczór. Wybraliśmy się na azjatycką ucztę do pobliskiego lokalu, o którym piszę kawałek niżej.
- Popołudnie: Parkowy chillout przed wielkim wyjściemPo obiedzie daliśmy chłopakom chwilę wytchnienia na świeżym powietrzu. Spacer szerokimi alejkami parku, szybka kawa dla nas na złapanie oddechu, a starszak w tym czasie nucił już pod nosem kawałki, które miał usłyszeć na żywo.
- Wieczór: Wielki finał – koncert Taco Hemingwaya w Tauron ArenieWejście z dwójką dzieci na tak duży koncert wymaga dobrej organizacji, ale Tauron Arena zdała egzamin na piątkę. Kontrola bezpieczeństwa i wejście na sektory poszły bardzo sprawnie. Zarówno starszy brat, jak i młodszy przeżyli to niesamowicie – basy dudniące w piersiach, oprawa wizualna i śpiewający tłum zrobiły na nich piorunujące wrażenie. Zdecydowanie warto było zobaczyć te iskry w oczach!
Wariant awaryjny na niepogodę: Ogród Doświadczeń Lema to atrakcja w 100% pod gołym Alignmentem. Jeśli prognozy na niedzielę zwiastują ulewę, zamiast parku wybierzcie wizytę w pobliskim Muzeum Inżynierii i Techniki albo schowajcie się w strefie rozrywki pobliskiego centrum handlowego.
Informacje praktyczne – jak to ogarnąć i przetrwać poniedziałkowy poranek?
- Dojazd i powrót: My ruszyliśmy w trasę samochodem. Z perspektywy Zielonej Góry dojazd jest dość sprawny, a auto dało nam pełną niezależność w poniedziałkowy poranek. Wyjechaliśmy z samego rana, dzięki czemu zdążyliśmy prosto do pracy.
- Parkowanie i poruszanie się: Pod samą areną oraz w jej bliskim sąsiedztwie znajdują się duże parkingi. W dni koncertowe ruch bywa tam ogromny, dlatego najlepsza taktyka to zostawić samochód na sprawdzonym miejscu rano i cały dzień (park, restauracja, koncert) pokonać pieszo. Wszystko jest na wyciągnięcie ręki.
- Ważna uwaga: Ponieważ godziny otwarcia Ogrodu Lema zależą od sezonu, a organizatorzy koncertów mają bardzo rygorystyczne przepisy dotyczące wielkości wnoszonych toreb czy plecaków, koniecznie sprawdźcie aktualne regulaminy i cenniki na oficjalnych stronach internetowych oraz w Google Maps przed samym wyjazdem!
Jedzenie i miejsca, w których można zjeść: Azjatycka uczta w Thai Fun
Po intensywnym poranku nasz głód mogły uratować tylko konkretne, wyraziste smaki. Trafiliśmy do restauracji Thai Fun (lokalizację i najwygodniejszą trasę z parku warto podejrzeć na mapach Google) i był to strzał w dziesiątkę! Analizując opinie gości z ostatnich miesięcy, widać, że lokal trzyma bardzo wysoki, stabilny poziom, co w pełni potwierdzamy.
To niesamowicie przytulne miejsce serwujące klasykę kuchni tajskiej i wietnamskiej. Zamówiliśmy aromatycznego Pad Thaia, kurczaka teriyaki oraz chrupiące sajgonki na przystawkę.
Okiem rodzica – dlaczego warto tu wpaść z dziećmi?
- Porcje dla głodomorów: Jedzenie podawane jest sprawnie, a porcje są naprawdę potężne. Dania są sycące i pięknie podane – u nas wszystko zniknęło w mgnieniu oka, dając paliwo na koncert.
- Dla niejadka i wymagających: Kuchnia jest bardzo elastyczna. Obsługa zbiera mnóstwo pochwał za serdeczność i elastyczność – bez problemu doradzą w kwestii stopnia ostrości dań i dostosują je pod dziecięce podniebienia. Młodszy syn z dużym smakiem zajadał delikatniejsze wydanie drobiowe, a nastolatek testował pełne, azjatyckie smaki.
- Atmosfera i ceny: Wnętrze jest nowoczesne i estetyczne, panuje tu swobodny, bardzo przyjazny rodzinom klimat. Nie musieliśmy się martwić, że chłopcy po ekscytującym poranku są nieco głośniejsi. Cenowo to bezpieczna, średnia półka – jakość i wielkość dań całkowicie uzasadniają rachunek.
Podsumowanie dla rodziców
- Dla kogo jest to miejsce? Dla rodzin z dziećmi w różnym wieku (od malucha po nastolatka), które szukają przepisu na intensywny, pełen nowoczesnych atrakcji dzień połączony z wydarzeniem kulturalnym.
- Co najbardziej spodoba się małym dzieciom (rocznik 2018)? Doświadczenia dźwiękowe, labirynty i tory przeszkód w Ogrodzie Lema oraz pyszne, chrupiące sajgonki.
- Co może przekonać nastolatków (rocznik 2014)? Koncert ulubionego artysty w nowoczesnej arenie, instagramowe iluzje optyczne u Lema i solidna porcja azjatyckiego street foodu.
- Na co zwrócić szczególną uwagę? Logistyka powrotu! Taki jednodniowy, ekspresowy wyjazd z powrotem o świcie wymaga dyscypliny i spakowania ubrań do pracy/szkoły już w niedzielę. Na samym koncercie pamiętajcie o wygodnych butach – czeka Was sporo stania, a w tłumie pod halą warto mocno trzymać młodszego malucha za rękę.
