Świętokrzyskie z dziećmi na Wielkanoc: jaskinie, zamki i przypadkowe odkrycia, które okazały się najlepszą częścią wyjazdu

Autor:

w

,

Planowaliśmy wyjazd wielkanocny do Gór Świętokrzyskich od dłuższego czasu. Wiedzieliśmy, że jest tam Łysa Góra, Jaskinia Raj, Krzyżtopór i kilka zamków. Czego nie wiedzieliśmy, że po drodze trafimy na dworek ojca polskiej literatury, najstarsze opactwo cysterskie w Polsce i pałac ze stadem 80 bizonów, który nie był w żadnym planie.

Pojechało nas sześcioro, z dziećmi od 7 lat wzwyż, na pięć nocy. Bazą był Kielce. Wyjechaliśmy z poczuciem, że Świętokrzyskie to jeden z najbardziej niedocenianych regionów w Polsce. I nadal tak uważamy, tym bardziej po wyjeździe.

Czwartek: zanim dotarliśmy do hotelu, zdążyliśmy zobaczyć trzy miejsca

Planowaliśmy przyjechać do Kielc na wieczór. Wyszło trochę inaczej. I bardzo dobrze.

Dworek Mikołaja Reja w Nagłowicach: niespodziewany przystanek

Nie planowaliśmy zatrzymywać się w Nagłowicach. Zobaczyliśmy drogowskaz i zjechaliśmy z drogi głównej.

Mikołaj Rej, ojciec polskiej literatury, ten który powiedział że „Polacy nie gęsi, iż swój język mają” mieszkał tu przez większą część swojego życia. W parku wokół dworku rosną stare dęby, o których mówi się że sam je sadził. Nie ma jak tego zweryfikować. Ale stojąc pod drzewem, które ma kilkaset lat, łatwo w to uwierzyć.

Muzeum jest małe, wystawę biograficzną można obejść w trzydzieści minut. Dla dzieci najciekawszy okazał się właśnie park. I to pytanie, czy drzewo może mieć tyle lat co poeta, który umarł w 1569 roku. Policzyć nie sposób, ale wyobraźnia pracuje.

Bilet normalny kosztuje 5 złotych. W przeliczeniu na wrażenia naprawdę mało.

Arcyopactwo Cystersów w Jędrzejowie: najstarsze w Polsce

Kilkanaście kilometrów dalej, w centrum Jędrzejowa, stoi opactwo cysterskie założone w 1140 roku. Najstarsze w Polsce. Mnisi przybyli tu z burgundzkiego Morimond we Francji stąd druga nazwa tego miejsca, Morimond Mniejszy.

To tu spędził ostatnie lata życia Wincenty Kadłubek autor Kroniki Polskiej, jeden z pierwszych polskich intelektualistów, który w 1218 roku zrezygnował z biskupstwa krakowskiego i wstąpił do zakonu. Zwiedzanie odbywa się z mnichem. Wejście za wolną ofiarą.

Dzieci słuchały historii o Kadłubku z mieszanym zainteresowaniem bardziej przejęły się słynnymi organami z XVIII wieku, które są unikatem w skali europejskiej. Kiedy mnich pokazał jak grają, cisza w nawie była zupełnie inna.

Warto wiedzieć: opactwo prowadzi prace remontowe w 2026 roku. Nie przeszkadzają, ale warto się uprzedzić.

Stara Piekarnia i Ogród Czasu: Jędrzejów na obiad

Po opactwie zjedliśmy obiad w Starej Piekarni przy rynku. Klimatyczne wnętrze, kuchnia domowa, porcje uczciwe. Idealne miejsce żeby zatrzymać się w biegu przed dalszą drogą.

Tuż obok, na skwerze przy muzeum Przypkowskich, jest Ogród Czasu kolekcja zegarów słonecznych i dawnych instrumentów astronomicznych. Na zwiedzanie wystarczy trzydzieści minut. Dzieci były zaskoczone, że zegar słoneczny może rzeczywiście pokazywać godzinę i przez chwilę uparcie sprawdzały czy się zgadza z telefonem.

Wielki Piątek: prehistoria, porcelana i zamek, który był większy od Wersalu

Najdłuższy i najintensywniejszy dzień wyjazdu. Rano wstaliśmy wcześnie mieliśmy rezerwację na 9:30.

Krzemionki: jedyne polskie archeologiczne UNESCO i największe neolityczne kopalnie na świecie

Kiedy w 1922 roku geolog Jan Samsonowicz szedł przez pola niedaleko Ostrowca Świętokrzyskiego, miejscowi pokazali mu dziwne zagłębienia w ziemi. Tego samego dnia zrozumiał że patrzy na neolityczne kopalnie krzemienia sprzed 5000 lat.

To co dziś można tu zobaczyć jest absolutnie wyjątkowe w skali świata. Przez ponad 2000 lat ludzie kultury pucharów lejkowatych, a potem kultury amfor kulistych wydobywali tu krzemień pasiasty twardy, piękny, nadający się doskonale do wyrobu siekier i narzędzi. Siekiery z Krzemionek trafiały do osad odległych o 660 kilometrów na tereny dzisiejszych Czech, Słowacji, Ukrainy i Niemiec. To była pierwsza sieć handlowa na dalekie odległości w tej części Europy.

Aby mógł powstać rezerwat archeologiczny, przesiedlono całą wieś Krzemionki. Dziś teren liczy 348 hektarów i jest jedynym polskim zabytkiem archeologicznym na liście UNESCO.

Zwiedzanie zaczyna się od wystawy „Władcy Krzemienia” multimedialnej i dobrze zrobionej, z rekonstrukcją osady i makietami górnicy. Potem schodzi się pod ziemię. Temperatura 7–9°C przez cały rok, wilgotność wysoka. Bluzy dla każdego bez żartów. Trasa ma 500 metrów i jest przygotowana tak, żeby pokazać różne typy wyrobisk od najpłytszych jamowych po głębokie komorowe.

Dzieci były absolutnie zachwycone. „To tak jak Minecraft, tylko prawdziwe” usłyszeliśmy w pewnym momencie i uznaliśmy to za najlepszą recenzję.

Rezerwacja obowiązkowa. Bilety dostępne online, grupy wchodzą o wyznaczonej godzinie.

Restauracja Tradycja Ćmielów

Tuż po Krzemionkach zajechaliśmy do Ćmielowa na obiad. Przy Rynku 3 działa restauracja Tradycja nowe miejsce otwarte w październiku 2025 roku, które bardzo szybko zrobiło sobie renomę w regionie. Choć restauracja czynna była dopiero od ponad miesiąca, już gościła sławy miejsce odwiedzili Katarzyna Glinka i Artur Barciś.

Kuchnia polska, domowa, zrobiona z głową. Właścicielka Agata Kot stworzyła miejsce, które ma być koić, smakować i przypominać o prostych przyjemnościach. Ściany zdobią czarno-białe zdjęcia starego Ćmielowa. Szczerze polecamy szczególnie jeśli jedziecie do Żywego Muzeum Porcelany, które jest kilka kroków dalej.

Żywe Muzeum Porcelany w Ćmielowie

Fabryka porcelany w Ćmielowie działa bez przerwy od 1790 roku. Przez 235 lat przez rozbiory, dwie wojny światowe i komunizm wytwarzała porcelanę. Kiedy ją otwierano, Mozart żył jeszcze dwa lata.

Słowo „żywe” w nazwie jest kluczowe. Wchodzisz do działającego zakładu. Widzisz prawdziwe malarki przy prawdziwej porcelanie. Każda figurka jest inna, bo każda jest malowana ręcznie. Dla dzieci są warsztaty mogą sami pomalować kawałek porcelany i zabrać do domu. Nasza sześciolatka pracowała nad swoją figurką z absolutną powagą i skupieniem, którego nie widzieliśmy na co dzień.

Rezerwacja wymagana. Wejście na warsztaty o wyznaczonej godzinie.

Podziemna Trasa Turystyczna w Opatowie

Kilkanaście kilometrów od Ćmielowa leży Opatów. Miasto wygląda spokojnie, ale pod rynkiem kryje gotyk z XV wieku.

Kupieckie piwnice opatowskie to sieć podziemnych korytarzy i komór, które przez wieki służyły jako magazyny i place handlowe. Kupcy z różnych stron Polski i Europy przechowywali tu towary w chłodzie, handlowali na rynku powyżej. Korytarze łączą piwnice różnych kamienic, tworząc ciąg długi na kilkaset metrów.

Zanim zejdziecie pod ziemię, warto zajrzeć do kolegiaty Świętego Marcina przy rynku. To romański kościół z XII wieku, jeden z najlepiej zachowanych w Polsce. W środku „lament opatowski” z 1496 roku, płaskorzeźba nagrobna uznawana za jedno z najważniejszych dzieł gotyckiej rzeźby w Polsce.

Wejście bez rezerwacji, o pełnych godzinach. Ostatnie wejście 16:00.

Zamek Krzyżtopór: największy pałac Europy przez 11 lat

Krzyżtopór był jednym z punktów, do których planowaliśmy dotrzeć. Po Opatowie pojechaliśmy do Ujazdu.

Zamek Krzyżtopór zbudował Krzysztof Ossoliński, człowiek z obsesją i z fortuną. Budowa trwała od 1621 do 1644 roku. Przez 11 lat był największą rezydencją pałacową Europy, zanim Ludwik XIV zbudował Wersal.

Architektura była pełna symboliki: 365 okien jak dni roku, 52 pokoje jak tygodnie, 12 sal reprezentacyjnych jak miesiące, 4 wieże narożne jak pory roku. Legenda mówi że w suficie jednej z jadalni było akwarium, ryby pływały nad głowami biesiadników.

Ossoliński umarł rok po ukończeniu budowy. Jego jedyny syn zginął cztery lata później pod Zborowem. W 1655 roku Szwedzi weszli do zamku, ograbili go z biblioteki i wyposażenia, i nigdy nie wrócił do dawnej świetności. Dziś jest majestatyczną ruiną i jedną z tych ruin, przy których rozumiemy że coś ważnego i kruchego zostało bezpowrotnie utracone.

Wejdź na wały bastionowe. Widok na ruiny z góry jest porażający. Dzieci mogą się tu bawić i eksplorować przez długo.

Muzeum Orła Białego: Skarżysko-Kamienna

Polecił nam je Sebastian Karpeta, lokalny znawca regionu: „Można wlazić do eksponatów i na eksponaty. Można się nawet przejechać wozem pancernym.”

Sebastian miał rację. To największa plenerowa ekspozycja militarna w Polsce i jedna z tych atrakcji, które dzieci zapamiętują długo. Nie dlatego że są obowiązkowo pouczające. Dlatego że można wejść do środka helikoptera, wejść na transporter opancerzony i za dodatkową opłatą przejechać się prawdziwym wozem pancernym.

Dorośli też mogli poczuć coś więcej: ta ekspozycja opowiada o wojsku, które walczyło o Polskę w najtrudniejszych momentach historii.

Dąb Bartek: 700 lat przy drodze

Ostatni przystanek tego dnia, kilkanaście minut od Kielc. Dąb szypułkowy w Bartkowie koło Zagnańska liczy ponad 700 lat. Ma 30 metrów wysokości i 9 metrów obwodu. Kiedy kiełkował, w Polsce rządziła ostatnia dynastia Piastów.

Zero kosztów. Postój 20 minut. Dzieci zapamiętają.

Wielka Sobota: Łysa Góra góra która była pogańska, królewska i zakazana dla czarownic

Najbardzej historyczny dzień wyjazdu. I ten, w którym najbardziej bolały nogi.

Opactwo Cystersów w Wąchocku

Zanim weszliśmy na górę, odwiedziliśmy Wąchock. To małe miasto znane jest wszystkim Polakom z cyklu dowcipów o sołtysie i często tylko z tego.

Tymczasem w centrum Wąchocka stoi jedno z najlepiej zachowanych romańskich opactw w Polsce, zbudowane przez włoski warsztat kamieniarski w XIII wieku. Poziome pasy czerwonego i szarego piaskowca ułożone naprzemiennie to nie przypadek to świadoma decyzja artystyczna sprzed 800 lat. W Wąchocku po raz pierwszy w Polsce zastosowano sklepienia krzyżowo-żebrowe.

W krużgankach spoczywa major Jan Piwnik „Ponury” legendarny dowódca Armii Krajowej. Ten klasztor w czasie II wojny był centrum polskiego oporu.

Na placu przed pocztą stoi pomnik sołtysa. Wąchocczanie zamiast obrażać się na żarty, wybudowali go sami i co roku organizują zawody sołtysów z całej Polski. Elegancka odpowiedź na własną legendę.

Droga Królewska i Łysa Góra

Parkowaliśmy na końcu Nowej Słupii (parking płatny, 30 zł za dzień, współrzędne w wyszukiwarce: „parking Nowa Słupia Świętokrzyski Park Narodowy”). Przed bramą parku kupiliśmy bilety 11 zł normalny, 5,50 zł ulgowy.

Droga Królewska to 3,5 kilometra przez Puszczę Jodłową w górę. Szli nią Władysław Jagiełło, Kazimierz Wielki, Jan Kazimierz. Wzdłuż trasy stoi 14 drewnianych stacji Drogi Krzyżowej z rzeźbami. Kwarcytowe głazy pod stopami są stare i śliskie po deszczu buty sportowe obowiązkowe.

Na szczycie 595 metrów, klasztor benedyktynów przejęty przez oblatów, muzeum misyjne, kaplica z relikwiami Krzyża Świętego. I gołoborze rumowisko skalne z kwarcytowych kamieni, które ma pół miliarda lat. Widok z tarasu nad gołoborzem jest jednym z tych widoków, które trudno opisać.

Łysa Góra przed erą chrześcijańską była jednym z najważniejszych pogańskich sanktuariów Słowian. Potem przyszli benedyktyni i nałożyli klasztor na to samo miejsce. Zostały kamienne wały z IX–X wieku i legenda o sabatach czarownic, tak silna że w 1478 roku Kazimierz Jagiellończyk wydał państwowy zakaz rozpalania tu sobótek.

W kawiarni Stara Apteka przy klasztorze serwują żurek w chlebie. Warto.

Zejście Ścieżką Czarownic

Zamiast wracać tą samą drogą, zeszliśmy ścieżką dydaktyczną przez Puszczę Jodłową tablice edukacyjne o sabatach, pogańskich rytach i legendarnych wiedźmach świętokrzyskich. Dzieci były w siódmym niebie. Sześciolatka przez całe zejście pilnie rozglądała się za miotłą opartą o drzewo.

Pałac Kurozwęki: kraina bizonów, której nie planowaliśmy odwiedzić

W drodze powrotnej do Kielc zobaczyliśmy drogowskaz do Kurozwęk. Zajechaliśmy na chwilę. Wyszliśmy po dwóch godzinach.

Pałac Kurozwęki działa od XIV wieku jedna z najstarszych rycerskich rezydencji murowanych w Polsce. Wciąż należy do rodziny Popielów, co samo w sobie jest niezwykłe. Właściciel, Michał Popiel, sprowadził w 2000 roku 22 bizony z belgijskiej hodowli. Dziś stado liczy 80 sztuk.

Safari bizon polega na tym, że wsiadasz na wóz i wjeżdżasz do zagrody. Bizony podchodzą blisko. Bardzo blisko. Przewodnik opowiada o zwyczajach zwierząt, historii hodowli i stada. Dzieci milczały przez całe safari co w naszej grupie jest absolutnym ewenementem.

Do tego lochy z legendami, Muzeum Czterech Rodzin z obrazami Józefa Czapskiego (2026 to Rok Czapskiego szczególnie warto), browar Popiel z niepasteryzowanym piwem.

Czynne codziennie i w święta 10:00–18:00. Zdecydowanie polecamy.

Niedziela Wielkanocna: aquapark i skały sprzed 370 milionów lat

Niedziela była dniem odpoczynku w sensie rodzajowym. Czyli aquapark rano, a potem spacer po skałach.

Aquapark Binkowski Resort

Godziny dziesiąta rano, wejście bilety całodzienne. Zjeżdżalnie, lazy river, basen zewnętrzny i sauna na dachu z panoramą Kielc, o której mało kto wie a która jest zdecydowanie najlepszym miejscem w całym obiekcie dla dorosłych.

Rezerwat Kadzielnia dewon w centrum miasta

Popołudniowa temperatura wynosiła 17 stopni najcieplejszy dzień całego wyjazdu. Pojechaliśmy do Kadzielni.

Kadzielnia to rezerwat przyrody nieożywionej w centrum Kielc skały wapienne z dewonu, czyli sprzed 370 milionów lat. Powstawały na dnie płytkiego morza. W skałach widać skamieniałości koralowców i innych organizmów dewońskich. Dla porównania: dinozaury wymarły 66 milionów lat temu. Te skały je pamiętają.

Do niedawna był tu kamieniołom. Kiedy wydobycie się skończyło, zostały skały. Teraz jest rezerwat, amfiteatr i bezpłatny spacer po historii Ziemi sprzed pół miliarda lat.

Śmigus-Dyngus: jaskinia neandertalczyka i pełne Chęciny

Poniedziałek zaczął się od przypomnienia: zmiana ubrań dla każdego. Dzieci na Śmigus-Dyngus potraktowały to bardzo poważnie. Zmokliśmy co najmniej trzy razy.

Jaskinia Raj

Jaskinia Raj tworzyła się przez 360 milionów lat. 50 000 lat temu zamieszkiwali ją neandertalczycy dwukrotnie, zostawiając narzędzia z krzemienia i kości upolowanych zwierząt. Potem wejście zasypało się i jaskinia zniknęła na tysiące lat.

W 1963 roku rolnicy wydobywający kamień do celów budowlanych trafili na szczelinę. W 1964 roku uczniowie Technikum Geologicznego z Krakowa przecisnęli się przez nią podczas praktyk terenowych i nazwali ją Rajem. Mieli rację.

Jaskinia Raj wyróżnia się wyjątkowo bogatą, różnorodną i dobrze zachowaną szatą naciekową z ponad 47 tysięcy stalaktytów. Najwyższa kolumna naciekowa ma prawie dwa metry wysokości.

Trasa turystyczna ma 180 metrów. Temperatura stała: 9°C, wilgotność bliska 100%. Bluzy obowiązkowe. Grupy wchodzą co 15 minut, maksymalnie 15 osób. Fotografowanie zakazane nie dlatego że chcą sprzedać zdjęcia, ale dlatego że flesz niszczy delikatne organizmy żyjące tu od tysięcy lat.

Obok jaskini działa Centrum Neandertalczyka z repliką mamuta 1:1 (6 metrów długości!), hologramem czaszki neandertalczyka i multimedialnymi prezentacjami. Dodatkowe 30 minut, zdecydowanie warto.

Rezerwacja obowiązkowa i wyłącznie online.

Restauracja Si Señor Kielce na powrocie

Wieczorem po Chęcinach (o tym za chwilę) zjedliśmy kolację w Si Señor przy ulicy Koziej 3. Hiszpańska restauracja prowadzona przez włosko-hiszpańskie małżeństwo, jedna z najlepszych hiszpańskich restauracji w Polsce według Magdy Gessler.

Specjalność: ryby, owoce morza, ośmiornica. Atmosfera elegancka, ale niewymuszona. Dobra na kolację rodzinną albo romantyczną jedno i drugie jest możliwe w tym samym miejscu. Rezerwacja wskazana.

Chęciny miasto które jest bardziej niż wygląda

Chęciny wyglądają niepozornie. Małe miasteczko, 5000 mieszkańców, 15 kilometrów od Kielc.

Historia tego miejsca jest zupełnie nieproporcjonalna do rozmiaru.

Zamek na wzgórzu stoi od XIII/XIV wieku. Zamek istniał w 1306, kiedy to Władysław Łokietek nadał go biskupowi krakowskiemu, Janowi Muskacie. Rok później, pod pretekstem wykrycia spisku przeciwko władzy królewskiej, cofnął ów przywilej, przejmując tym samym warownię.

Tu Łokietek trzymał skarbiec koronny. Tu zbierało się rycerstwo małopolskie i wielkopolskie na zjazdach, które historycy uznają za zalążek polskiego parlamentaryzmu. Tu siedzieli w więzieniu jeńcy krzyżaccy po Grunwaldzie, w tym przyszły wielki mistrz zakonu. Tu mieszkała Bona Sforza.

W latach 60. kręcono tu „Pana Wołodyjowskiego”. Statystami byli okoliczni mieszkańcy. W jednej scenie widać przejeżdżający w tle samochód, który w XVII wieku był rzadkością.

Jak zwiedzać Chęciny z dziećmi? Polecamy taki plan:

Kościół Franciszkanów i Kaplica Leonarda wejście przez kościół, potem przez korytarze klasztorne w głąb. Kaplica jest za zakrętem. Spokojna, wyjątkowa przestrzeń.

Słodka Chwila kawiarnia przy skateparku, ulica Armii Krajowej 14. Ocena 4,9/5 na Google. Domowe lody z brunatnego masła. Ogród z leżakami. W poniedziałek czynna od 11:00. To był jeden z najlepszych lodów wyjazdu.

Niemczówka renesansowa kamienica z XVI wieku z muzeum planu filmowego „Pana Wołodyjowskiego”. Oryginalne kostiumy, zdjęcia z ekipy, ciekawostki z planu. Bilet łączony z zamkiem i synagogą.

Synagoga/Centrum Pamięci Kultury Żydowskiej XVII-wieczna synagoga, gruntownie odnowiona w 2024 roku, z multimedialną wystawą o wielokulturowych Chęcinach. Przez wieki Żydzi stanowili tu większość mieszkańców to ważna część historii, którą warto zobaczyć.

Zamek Królewski wchodzi się na dwie wieże. Z wyższej widać całe Świętokrzyskie. Można przymierzać zbroję rycerską do zdjęć. Dzieci są zachwycone.

Parking najlepszy: przy kościele św. Bartłomieja, ulica Radkowska. Bezpłatny. Wszystkie atrakcje w promieniu pięciu minut spaceru.

Restauracja Sztuczki Kielce na wieczór

Przy ulicy Sienkiewicza 29, na Placu Artystów, mieści się Sztuczki Food&Art restauracja, która skupia się na food sharing, czyli idei zamawiania mniejszych dań i dzielenia się nimi przy wspólnym stole. To pierwsza taka koncepcja w Kielcach.

Menu zaskakuje szef kuchni Damian Domagała celowo nie zamknął się w żadnej kuchni narodowej. Zamawiasz kilka talerzyków na parę i próbujesz wszystkiego po trochu. Restauracja jednocześnie pełni funkcję galerii sztuki na ścianach prace kieleckich artystów, regularnie wymieniane.

Dla grup z dziećmi to może być trochę kłopotliwe logistycznie małe porcje do podziału wymagają pewnej organizacji przy stole. Ale sam pomysł jest świetny i jedzenie naprawdę dobre.

Wtorek: Jasna Góra i powrót przez Częstochowę

Ostatni dzień wyjazdu zaczął się od Energetycznego Centrum Nauki PGE w Kielcach interaktywna wystawa o energii, idealna na 45 minut z dziećmi przed wyjazdem.

Potem ruszyliśmy do domu przez Szczekociny i Częstochowę.

Pałac Dembińskich w Szczekocinach: piękna ruina po drodze

Szczekociny leżą na trasie z Kielc w stronę Częstochowy. Przy ulicy Senatorskiej stoi pałac Dembińskich, zbudowany w 1780 roku według projektu Jana Ferdynanda Naxa, gdańskiego architekta i ekonomisty.

W XVIII wieku był jedną z najokazalszych magnackich rezydencji w tej części Polski. Z dwiema ćwierćkolnistymi galeriami łączącymi korpus z oficynami, obszernym parkiem angielskim i ogrodzeniem z trzema bramami. W 1787 roku zatrzymał się tu król Stanisław August Poniatowski, jadąc z Krakowa do Warszawy. Z wizytą królewską związana jest legenda o romansie z właścicielką, piękną Urszulą Dembińską, i o krążącej po pałacu zjawie.

Historia pałacu po 1945 roku to historia wielu takich miejsc: szkoła, internat, próba remontu, pożar w 1980 roku i ostatecznie zaniedbanie. Dziś czeka na rewitalizację. Można obejść go z zewnątrz i przejść przez park.

Dla dzieci to jedno z tych miejsc, gdzie wyobraźnia pracuje bardziej niż w muzeum. Wielki zarośnięty dziedziniec, brama z wazonami na filarach, aleja parkowa prowadząca do pałacu. Postój 20 minut wystarczy.

Jasna Góra i Brunch Square: Częstochowa na lunch

Jasna Góra jest miejscem, które warto odwiedzić niezależnie od stosunku do religii, jako zabytek, fenomen kulturowy i jedno z tych miejsc w Polsce gdzie skupia się coś trudnego do nazwania.

Przy ul. Generała Jana Henryka Dąbrowskiego 5 w Częstochowie działa Brunch Square Restaurant z oceną 4.7/5 w Google na podstawie ponad 260 opinii. Goście często podkreślają różnorodne menu śniadaniowe.

„Kulinarne biuro podróży” tak opisują się sami. I to dobre określenie. Menu miesza jajka benedyktyńskie z daniami fusion, pancakes z awocado toastem, polskie śniadanie z interpretacjami z całego świata. Atmosfera jasna, spokojna, dobra na reset po kilku dniach aktywnego zwiedzania. Mają kącik dla dzieci.

Czynne wtorek–niedziela 9:00–21:00.

Co zabrać ze sobą lista dla rodzin

*Obowiązkowe:*

  • Bluza lub kurtka na jaskinie (stała temperatura 9°C, do jaskiń wchodzimy kilka razy)
  • Buty sportowe Łysa Góra, zamki, Chęciny wymagają chodzenia po kamieniach
  • Zmiana ubrań w poniedziałek wielkanocny Śmigus-Dyngus to nie żart
  • Gotówka kasy w wielu atrakcjach nie przyjmują kart

*Warto wiedzieć:*

  • Rezerwacja Jaskini Raj wyłącznie online, z wyprzedzeniem
  • Krzemionki i Żywe Muzeum Porcelany w Ćmielowie rezerwacja obowiązkowa
  • W Wielką Sobotę sklepy zamykają się wcześnie prowiant na piknik kup rano
  • Muzeum Wsi Kieleckiej w Tokarni jest zamknięte w Poniedziałek Wielkanocny

Podsumowanie czy warto?

Świętokrzyskie z dziećmi to jeden z tych wyjazdów, po których długo się mówi „pamiętasz jak…”. Pamiętasz jak byliśmy w jaskini sprzed 360 milionów lat? Pamiętasz jak bizon podszedł do wozu? Pamiętasz dąb, który pamięta Kazimierza Wielkiego?

Region jest niedoceniony i może to jego największa zaleta. Nie ma tu tłumów jak w Krakowie czy Zakopanem. Bilety na atrakcje są tańsze. Drogi wygodne, odległości między miejscami małe.

Jedyne o czym warto pamiętać: Świętokrzyskie nagradza tych, którzy zjeżdżają z drogi głównej i czytają drogowskazy. Najlepsze nieplanowane rzeczy na tym wyjeździe to dworek Mikołaja Reja, Pałac Kurozwęki i ruiny w Szczekocinach. Trafiły się po drodze.

Właśnie dlatego warto tu wrócić.

Przydatne kontakty:

  • Krzemionki rezerwacja: 41 260 55 51
  • Żywe Muzeum Porcelany Ćmielów: 535 588 960
  • Jaskinia Raj rezerwacja wyłącznie online: jaskiniaraj.pl
  • Zamek Chęciny: 41 308 00 48
  • Pałac Kurozwęki: 15 866 72 72
  • Si Señor Kielce: 41 341 11 51
  • Sztuczki Kielce: 729 789 615
  • Brunch Square Częstochowa: 790 688 957